kwantowy rezonans magnetyczny

Kwantowy Rezonans Magnetyczny – ściema czy warte uwagi badanie?

Z każdym miesiącem walki o swoje zdrowie co raz ostrożniej podchodzę do jakichkolwiek nowości, sensacyjnych badań i tym podobnych rzeczy, dlatego gdy Marzena zadzwoniła do mnie zaprosić mnie na badanie, nie wiedziałam czego mogę się w ogóle spodziewać. Kwantowy Rezonans Magnetyczny to nie czary, ani wróżenie z fusów. Na czym polega badanie?

Kwantowy Rezonans Magnetyczny – co to takiego?

Kwantowy rezonans magnetyczny to proste z wyglądu urządzenie, które z jednej strony ma podłączoną metalową rączkę, a z drugiej podpięte jest do laptopa ze stworzonym do tego celu oprogramowaniem. Działanie urządzenia opiera się o przepływ energii w naszym ciele. Skan trwa zaledwie 1 minutę, po której analizujemy przedstawione wykresy. Przed przeprowadzeniem badania ściągamy możliwie wszystkie elementy metalowe, natomiast wcześniej możemy normalnie jeść i pić.

No i po co mi kolejne badanie?

Przyjechałam na 10 rano do Marzeny z Dargaju – wcześniej przeprowadziłam swoje codzienne rytuały w postaci gorącej wody z cytryną, śniadania, a także suplementacji. Czy to magiczne pudełko mogło cokolwiek pokazać? No dobra… Let’s get ready to rumble 😉

Pani Asia, która miała mnie analizować nie znała mojego przypadku – owszem, byłam na jej wykładach dotyczących zdrowego odżywiania, ale nie wiedziała co piszczy u mnie w trawie. Opowiedziała mi co i jak będzie się działo i w zasadzie po 1 minucie skanu było już po krzyku 😉

kwantowy rezonans magnetyczny

Kwantowy Rezonans Magnetyczny – wyniki badań

Kiedy przeszłyśmy do analizy wyników, na dzień dobry dowiedziałam się, że mam problemy z wchłanianiem substancji odżywczych w jelicie cienkim oraz są problemy z żołądkiem. Hmmm no dobra, to się zgadza, ale czy pokaże coś więcej?

Gdy zaczęła mi pokazywać niedobory witamin i minerałów, lekko osłabioną tarczycę, przeciążenie metalami ciężkimi (ach ten smog we Wrocławiu i nadmiar chemii w kosmetykach), a nawet problem z biodrami, który gdzieś mi tam dokucza, zaczęłam się śmiać. Nie będę Wam szczegółowo opowiadać, co dokładnie mi wyszło, ale przytoczę krótką historię Pani J., która przyszła tak samo sceptycznie nastawiona co ja…

Okazało się, że u Pani J. wyszedł jakiś problem z zębami, więc Pani Asia wysłała ją do dentysty na prześwietlenie panoramiczne. No cóż, problem był, bo okazało się, że Pani J. miała pękniętą kość w zębie, który nadawał się tylko do usunięcia, ponieważ zagrażał pozostałym zębom.

Co dalej?

Wracając do mnie… Pani Asia zaleciła mi dokładniejsze badanie, a raczej Analizę Pierwiastkową Włosa, która dokładnie pokazuje co działo się w naszym organizmie w przeciągu ostatnich 3 miesięcy oraz jakie są prognozy na przyszłość. Czy się zdecyduję? Na razie nie wiem, mam trochę mętlik w głowie. Mam już prowadzoną terapię przez Esterę z Shen Harmony, a w styczniu idę na, mam nadzieję, porządne badania na oddziale endokrynologii, więc na razie nie chcę mieszać i narobić sobie bigosu.

Owszem, analiza kwantowym rezonansem magnetycznym rozjaśniła mi czemu często czuję się jak ściera do podłogi i, że sobie nie wmawiam i nie wymyślam – jest kiepsko, ale co raz częściej są dni, kiedy słońce świeci jakby mocniej 🙂

Wsparcie w drodze do wyzdrowienia

Samo badanie polecam jako wsparcie obecnej kuracji lub jako pomoc w znalezieniu przyczyny danego problemu, gdy wszyscy wokół twierdzą, że on nie istnieje. U Marzeny koszt analizy kosztuje jedyne 80 zł, a może na prawdę wiele rozjaśnić.

Czy wykorzystacie wskazówki, które zostaną Wam przekazane? To już Wasza osobista decyzja. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę, bo gdy człowiek jest zdrowy marzy o wielu rzeczach, gdy choruje – tylko o tym, aby wyzdrowieć i cieszyć się życiem.

Jeśli jednak macie ochotę zobaczyć co u Was się dzieje lub chcecie coś zmienić, skontaktujcie się bezpośrednio z Marzeną – wszystko dokładnie opowie 🙂

5 komentarzy do “Kwantowy Rezonans Magnetyczny – ściema czy warte uwagi badanie?

  1. Paul K. zza oceanu

    Właśnie czekam na przywiezienie tego urządzenia z Polski przez bliską osobę. Wierzę , że będzie pomocne i to dużo bardziej niż lekarze by sobie tego życzyli …

    Odpowiedz
    1. Joanna Autor wpisu

      Witaj! Na pewno badanie jest warte uwagi – pokazuje ciekawe rzeczy, choć oczywiście nie wszystko i czasem bardzo ogólnie. Mimo wszystko polecam!
      Diagnostyka to oczywiście jedno, a co zrobi się z tym dalej, to już kwestia indywidualna 🙂
      Pozdrawiam Asia

      Odpowiedz
  2. Artur

    Kwantowy analizator to jeden wielki bubel, urządzenie nic nie warte. Zakupiłem takie urządzenie w marcu 2019 roku i oddałem spowrotem po wykonaniu kilku testów. Mimo iż sprzedawca zabezpieczył się paragrafami przed zwrotem, niestety jego nieznajomość przepisów i paragrafów pozwoliła mi wygrać ze sprzedawcą. A dlaczego urządzenie to bubel? Urządzenie ma zainstalowany program tak zwany szpiegowski i po wpisaniu swoich danych w tym daty urodzenia losowo wykonuje tak zwane wyniki naszego ciała. Zapamiętuje je i za każdym następnym razem pokazuje bardzo podobne, zbliżone wyniki. Wystarczy wpisać innego w cudzysłowiu pacjenta z inną datą urodzenia np o jeden tydzień i mamy całkowicie inne wyniki. Tak więc urządzenie nie przedstawia żadnej wartości a można je zakupić w aliexpress za śmieszne pieniądze. 

    Odpowiedz
    1. Joanna Autor wpisu

      Witaj! Dziękuję za komentarz. Nie miałam świadomości o tego typu oprogramowaniu. Nie mniej – u mnie potwierdził wszystko o czym wiedziałam.
      Każdy powinien sam zdecydować czy takie badanie jest dla niego, czy to jednak strata pieniędzy.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
    2. trybun1

      To nie jest tak jak Pan opisuje. Tego typu urządzenia jako prototypy powstały w ramach programów kosmicznych byłego ZSRR. Naukowcy rosyjscy dokonali szczegółowej analizy kilku dziesięciu tysięcy ludzi pogrupowanych w ustalone tematyczne grupy rozlokowane na przestrzeni całego ZSRR. Pierwsze komercyjne urządzenia tego typu proponowane dla placówek medycznych nazywały się Oberon. W wyniku zmian geopolitycznych wspomniane wyniki badań jak i prototypy urządzeń trafiły do Chin i tam zostały zmodyfikowane technicznie i bazodanowo. W niektórych z nich dorzucono inne techniczne opracowania japońskie a także polskie i obecnie oferowane ich urządzenia są najnowsze w tej materii. Jedynym ich mankamentem jest brak stosownych opracowań diagnostycznych dla potrzeb edukacyjnych. Podejrzewam, że to nie wynika ze złej woli Chińczyków tylko z tego, że obecna europejska medycyna jest zdominowana interesem Big farmy i zdecydowana większość polskich lekarzy nie ma właściwego pojęcia co do znaczenia słowa medycyna naturalna. Interes Big farmy wypiera literaturę i tym samym wiedzę medycyny naturalnej. A więc producenci tych urządzeń nie mają pojęcia co do polskich realiów w sposobie właściwego wykorzystania ich produktu. Dla zrozumienia tematu przydatności tych urządzeń przeczytałem wiele opracowań potocznych i naukowych. I uważam, że znaczna część wyników tychże urządzeń jest oparta na algorytmach. A to czy wyniki pacjenta trafiają na serwery chińskie jest uzależnione od wielu czynników i stosowanego oprogramowania. W sytuacji takiej gdy operator za przyzwoleniem pacjenta przesyła wyniki do analizy chińskiego konsylium medycznego trafiają one do bazy serwerowej. Kończąc moje wypociny nadmieniam, że ten temat to rzeka. Osobiście uważam, że urządzenia te mogą stanowić wsparcie dla lekarzy i naturoterapeutów ale tylko wówczas gdy zakosztują stosownej wiedzy w zakresie interpretacji otrzymywanych wyników. Pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.