Gdy zwykła dieta nie pomaga – podsumowanie po ponad 8 tygodniach wyzwania

Za mną ponad 8 tygodni diety eliminacyjnej. Czy było warto? Czy kortyzol jest wreszcie w normie? Co dalej?

Za nami święta, a także czas podsumowań roku i noworocznych postanowień. Chciałabym dzisiaj podsumować swoich ponad 8 tygodni diety eliminacyjnej.

Jak było?

Przetrwałam blisko 9 tygodni. I choć były momenty wzlotów i upadków – żyję i mam się całkiem nieźle. Gdy zaczynałam ten eksperyment, mój kortyzol był dwukrotnie przekroczony i już zdążył nieźle nabroić w organizmie. Mam wrażenie, że dopiero teraz odczuwam jego skutki uboczne, ale wierzę, że i z nimi sobie poradzimy razem z Esterą. Gdy po 4 tygodniach diety szłam na badania, nie wiedziałam czego oczekiwać. Bałam się, że jeśli cham nie zacznie spadać, to nie domaga przysadka mózgowa. Tak między nami – to straszne uczucie…. Kortyzol spadł o kilkanaście punktów i już był niedaleko górnej granicy normy. Czy kolejne 4 tygodnie coś zmieniły?

Jak jest po 8 tygodniach?

Kortyzol jest w normie, tzn. 16,5, gdzie górna granica to 19! Jest bosko w porównaniu do wyniku ponad 38 dwa miesiące temu! Warto było? A no warto!

Insulina na poziomie 5,40! Jest pięknie i nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze.

Glukoza wciąż przekroczona, także teraz czas na dietę z niższym indeksem glikemicznym, czyli lekką, totalnie nieuciążliwą modyfikację jadłospisu i będzie cudnie już niedługo.

Moja zwykła dieta – co w tym czasie zrobiłam?

Całkiem łatwo odstawiłam jajka ponad 2 miesiące temu mimo, że do tej pory potrafiłam w tygodniu zjeść co najmniej 10. Tęsknię za pomidorami i mam ogromną nadzieję, że już niewiele dzieli mnie od sosu pomidorowego.

W tym czasie wyeliminowałam dodatkowo drób, który również miałam gdzieś na dole listy alergenów i gdy zdarzyło mi się go zjeść, bo nie miałam większego wyboru, pojawiła się jakaś dziwna opuchlizna na twarzy. Czy było to z tym związane? Może, nie wiem. Muszę powtórzyć taką próbę.

O glutenie i nabiale nie wspominam, bo chyba dla mnie te składniki po prostu przestały istnieć. No dobra, istnieją, ale nie są już uciążliwe 😉

Mam wrażenie, że mimo tych wszystkich starań, coś tam cały czas się dzieje i przede mną jeszcze długa droga. Brak sił w godzinach popołudniowych strasznie mnie dobija, przez co ciężko się zmobilizować do ćwiczeń, no ale…. ćwiczę – nawet regularnie i nie mniej niż 2 treningi w tygodniu.

Odrobinę nawet schudłam co nie było moim priorytetem, ale jest miłym dodatkiem do tego wszystkiego.

Po konsultacjach z Esterą trochę się uspokoiłam i już wiem, że ta niemoc to normalny objaw organizmu, który przez wiele miesięcy (lat?) był na kortyzolowym haju. Muszę się zregenerować i wszystko wróci do normy – tak na już się nie da. Niech no tylko pojawi się już słońce!

Zastosowane suplementy

Zastrzegam, że suplementy, które brałam przez ten czas były dopasowane indywidualnie do mnie. Nie oznacza więc to, że i Wam potrzebne są takie same:

probiotyki – Biopron, 2 kapsułki do każdego posiłku

enzymy trawienne – SuperEnzymes, 1 kapsułka do każdego posiłku

magnez – Slow Mag, 2 kapsułki rano i 4 wieczorem

Ashwagandha – 1 kapsułka wieczorem od poniedziałku do piątku

Skrzyp z Bambusem (na odwodnienie, a przy okazji włosy, skórę i paznokcie) – 5 tabletek dziennie

witamina K2 – 1 kapsułka 500 mg dziennie

witamina C – Olimp, 1 kapsułka 1000 mg dziennie + kwas L-askorbinowy do picia w ciągu dnia

dodatkowo 1 łyżka ostropestu dziennie na wspomaganie wątroby (nie, suplementy nie wpływają negatywnie na pracę wątroby)

Na najbliższy okres regeneracji zmieniamy taktykę i zadbamy o moje zszargane stawy i kości, dlatego codziennie będzie pojawiać się siarka pod postacią MSM, Diatomit (czysta postać krzemu), duże ilości witaminy C, a także NAC, który jest bardzo silnym przeciwutleniaczem i wspomaga oczyszczanie wątroby. Na razie przede mną wizyta na oddziale endokrynologicznym, a tuż po ruszam z kopyta w nowy rok 🙂

Co mi dało to wyzwanie?

Tych kilka tygodni dało mi ogromną lekcję o sobie samej – potrafię być cholernie wytrwała. Nie odpuszczam, gdy jest ciężko i potrafię powiedzieć NIE! Dookoła każdy pyta a po co, a daj spokój, ja bym tak nie mógł/ nie mogła, to trudne, itd.

Dla mnie trudne jest funkcjonowanie, gdy nie pamiętam drogi do pracy lub gdy zasypiam tuż po powrocie z niej. Całe życie byłam aktywna, zawsze miałam dodatkowe zajęcia, a teraz? Niemoc i niechęć to moje drugie imię! To nie tak ma być! W piątek wieczorem mam mieć ochotę na wyjście, a nie na koc i ciepłą herbatkę!

Teraz, gdy znam już winnego wszystkich plag chcę iść tylko do przodu, spełniać swoje noworoczne postanowienia i cieszyć się z każdego dnia. A moim postanowieniem jest dogadanie się z samą sobą, więcej luzu i pewności siebie. Nad tym będę pracować, a tymczasem wracam do swojej diety po sylwestrowym szaleństwie i rozpoczynam akcję – REGENERACJA.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Niech będzie dla Was szczęśliwy i pełen sukcesów!

Jeśli jesteście ciekawi jak to się wszystko zaczęło, zapraszam do lektury:

część I

Gdy zwykła dieta nie pomaga – wciąż wysoki kortyzol

część II

Gdy zwykła dieta nie pomaga – podsumowanie wyzwania

 

Comments

comments

2 odpowiedzi do “Gdy zwykła dieta nie pomaga – podsumowanie po ponad 8 tygodniach wyzwania”

  1. Pani Asiu,

    dziękuję bardzo za podzielenie się przebiegiem i efektami tego wyzwania. Mam bardzo podobny problem, wysoki kortyzol, glukoza i insulina (mam insulinooporność). Do tego odwieczne problemy z cerą i gromadzenie się tłuszczu w okolicach brzucha. Mimo, że jestem osobą szczupłą i mam większą zawartość mięśni w organizmie, niż tłuszczu. Działam obecnie pod okiem dietetyka, dlatego mam nadzieję, że u mnie efekty też będą świetne. Miło w końcu natrafić na kogoś, kto poradził sobie z wysokim kortyzolem. Gratuluję! 🙂

    Pozdrawiam ciepło,

    1. Pani Haniu,

      Wszystko jest możliwe tylko potrzeba dużo siły i motywacji! Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki! Wyzwanie nie jest łatwe, ale warto!
      Pozdrawiam gorąco!!!
      Asia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *