Zgrzeszyłam – co teraz?

Praca, obowiązki domowe, ogólny brak czasu, w planach trening i zdrowe odżywianie, a w rzeczywistości? Pierwsze 3 punkty plus byle co na talerzu i zmiana pozycji z siedzącej na leżącą przed TV – tak często wygląda rzeczywistość wielu osób..

Gdy do tego wszystkiego dodasz jeszcze alergie pokarmowe – finał na prawdę będzie kiepski.

Piszę to, ponieważ moja codzienność od jakiegoś czasu tak wygląda – zaniedbuję Was i wieczorne posiłki.. Codziennie wkurzam się na siebie i planuję, że jutro zjem tylko to i to, nie zjem tabliczki czekolady i nie dam się namówić na rzeczy, które mi szkodzą.  I rzeczywiście.. Dzień jak zwykle zaczynam super – mimo, że wstaję później niż planuję, bo wciąż pobudka o 5:30 to dla mnie ogromne wyzwanie i nie potrafię się wyspać do tego czasu – zjadam jaglankę z pysznym, domowym musem owocowym, do pracy zabieram jakimś cudem wyskrobany, w miarę zdrowy, ciepły posiłek i jakiś owoc, a po powrocie do domu zabieram psa na spacer i nie myślę o niczym złym do jedzenia.. Jak dotąd brzmi pięknie, prawda?

A jednak… Przychodzi w pewnym momencie godzina, w której nie potrafię myśleć o niczym innym, jak o czymś słodkim – zaczyna się na CZEKO, a kończy LADA i tak, zjadam całą tabliczkę, po czym wściekam się, że po co mi to było.. Boli brzuch i wracają wszelkie problemy związane z mlekiem (przecież nie zjadam kawałka gorzkiej czekolady tylko tabliczkę pysznie mlecznej :P)

Czy mam się poddać całkowicie? Czy w takim razie do końca dnia zjem jeszcze coś, co mi zaszkodzi? A może jutro zamiast cieplej owsianki zjem po prostu “pysznutkiego”, gorącego tosta z białego chleba i dam sobie spokój z tym wszystkim? Czy wygra rozsądek czy poddam się, tak jak w tych momentach, kiedy pozwoliłam sobie na CZ…?

Rozmawiam ze sobą bardzo poważnie, bo przesłodziłam się do tego stopnia, że aż mnie zemdliło.. “Po co to robię? Dla tej chwili przyjemności? Czy moje zdrowie nie jest ważniejsze?” Znam odpowiedź – Ty też znasz..

Mimo totalnej padaki, niechęci i umówmy się – lenistwa – zbieram tyłek w troki i robię półgodzinny, dość intensywny trening z zakrokami z wyskokiem oraz znienawidzonymi burpees’ami, a całość zakańczam brzuszkami, których nie cierpię bardziej niż czegokolwiek innego..

Czy kończę trening z uśmiechem na twarzy, tak jak o tym mówią wszystkie trenerki i trenerzy Polek i Polaków? NIE! Wciąż jestem zmęczona i marudna, ale sumienie mam trochę bardziej czyste, bo COŚ zrobiłam i może przynajmniej waga nie wzrośnie, chociaż brzuch męczy niesamowicie…

Czemu o tym piszę?
Bardzo często narzucamy sobie niesamowity rygor, że od jutra już nigdy nie zjem słodyczy i śmieciowego żarcia, będę ćwiczyć codziennie, tryskać pozytywną energią każdego dnia i w ogóle będę naj naj naj!

Co się dzieje, gdy raz powinie nam się noga?
Poddajemy się całkowicie, bo nie sprostaliśmy swoim własnym wymaganiom,  nie jesteśmy więc nic warci, skoro nie potrafimy zrobić “tak prostej” rzeczy, jaką jest zdrowe odżywianie i trening.

Od jakiegoś czasu bardzo staram się, żeby dać sobie trochę luzu – nie jest to łatwe, bo zawsze od siebie wymagam więcej niż od innych. Uczę się, że gdy potknę się i “zgrzeszę”, wracam na swoją ścieżkę i gdy jutro znowu popełnię błąd, to może będzie on mniejszy niż dzisiaj.

Nie narzucaj więc ogromnych zmian z dnia na dzień, wprowadzaj je powoli – jeśli rzucasz palenie lub każdy inny nałóg, rób to z przekonaniem, że tego chcesz – ograniczaj go do momentu, aż nie będzie Ci on “potrzebny”. Wprowadzaj drobne zmiany – może być jedna na tydzień, aż do nich przywykniesz.
Jeśli potrzebujesz – szukaj wsparcia u bliskich, rozmawiaj, otwórz się przed nimi i powiedz po co to wszystko robisz – nie rozumieją lub Cię krytykują? Nie przejmuj się.. Gdy zobaczą jak bardzo się zmieniasz, zaczną pytać jak to zrobiłeś/łaś 😉

Tym, mam nadzieję, optymistycznym zdaniem żegnam się Wami na dziś i lecę spać. Jutro zaś czeka na mnie smażony w przyprawach seler oraz kasza gryczana i soczewica – i choć, jak to mówią, danie to “nie urywa ekghm”, to wiem, że nie skończę na batoniku na obiad lub, co gorsza w moim przypadku, na przypadkowej bułce z cukierni.

Piszcie, komentujcie.. Czekam na Wasze opinie w tym temacie 🙂

Dobranoc 😉

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *