Zdrowa Dieta – jak zacząć?

Dziś postaram się odpowiedzieć na nurtujące Cię pytanie: jak zacząć zdrowo żyć? Czy zmieniając swój jadłospis mam to zrobić od razu czy stopniowo?

Przede wszystkim odpowiedz sobie, do czego dążysz i po co to robisz? Czy chcesz za wszelką cenę schudnąć, czy robisz to ze względu na zdrowie i samopoczucie? Nie dostaniesz ode mnie rad, jak szybko schudnąć 10 kg w 14 dni! Dostaniesz za to wskazówki, jak żyć zdrowiej, co zmienić na swoim talerzu, aby poczuć się lepiej.

  1. Upewnij się, że na pewno chcesz coś zmienić! Jeśli będziesz podchodzi do zmian, jak do przymusu, to będziesz tylko bardzo cierpieć i szybko odpuścisz…
  2. Jeśli wiesz, że robisz to dla swojego zdrowia i chcesz naprawdę tych zmian, to już połowa sukcesu! Wszystko zależy od naszego nastawienia i zaprogramowania się na to, że zmiany są dobre! Zrelaksuj się i nie stresuj, że nie zjesz już sztucznych słodyczy – od teraz będziesz jeść równie szybko, ale również zdrowo i pysznie 🙂

Jeśli po przeczytaniu tego, wciąż nie opuściłaś/łeś tej strony, to bardzo mnie to cieszy. Czytaj więc dalej.

  1. Ustal czy wolisz odciąć się od wszystkiego co złe, czy chcesz wprowadzać zmiany stopniowo. Ja jestem radykałem i jak sobie wmówię, że nie będę jeść słodyczy, to robię to natychmiast – nie czekam do końca dnia, nie zaczynam od poniedziałku (z resztą… kto lubi poniedziałki? Poniedziałek sam w sobie jest zły, więc mu już nie dokładaj – zacznij teraz 😉 )
  2. Jeśli możesz pozbądź się wszystkich słodyczy i ciasteczek oraz chipsów z szafki – niech już Cię nie kuszą. Wiem z doświadczenia, że przez zamkniętą szafkę głośno krzyczą “ZJEDZ MNIE!!”, dlatego nie trzymam takich rzeczy w domu.
  3. Zacznij jeść regularnie! Nie musi to być 5 posiłków, jeśli Ci to nie odpowiada, ale 3 też będą w porządku.
  4. Zrewolucjonizuję typową piramidę żywieniową i podstawę Twojej diety będą stanowiły WARZYWA! Nie chlebuś, ani makarony, ale warzywa! Niech nie będą przykrym dodatkiem do kotleta, lecz stanowią co najmniej połową posiłku! Są nie tylko pełne witamin i minerałów, ale również błonnika, który pomaga regulować pracę jelit. Jedz zupy krem, rób koktajle warzywne – to na prawdę jest proste!
  5. Polub WĘGLOWODANY! One nie są złe, o ile dobrze wybierasz.  Węglowodany dają Ci kopa do życia, karmią mózg, kiedy intensywnie pracujesz i…co najważniejsze: BEZ NICH NIE SCHUDNIESZ! Ale pamiętaj – to nie znaczy, że będziesz się nimi objadać bez umieru! Powinny stanowić ok. 50-60% dziennego zapotrzebowania (zależnie od tego jaką pracę wykonujesz i jak ciężko trenujesz).
    Od teraz do swoich ulubionych warzyw będziesz dodawać kilka łyżek kasz lub brązowego ryżu.  (Moim ulubionym daniem są warzywa na patelnię (bez dodatku ziemniaków w dziwnej zalewie) z ryżem. To jest coś, co jadam najczęściej – jest łatwe, szybkie i zawsze wychodzi!)
  6. TŁUSZCZ jest Twoim sprzymierzeńcem! Po latach walki z tłuszczem, w końcu zaczyna się mówić o jego właściwościach zdrowotnych i pozytywnym wpływie na odchudzanie. Dobry tłuszcz nie tylko pozytywnie wpłynie na spalanie niepotrzebnych zapasów, ale również wspomoże wytwarzanie hormonów i pomoże zwalczać stany zapalne organizmu ( TO WAŻNE DLA OSÓB MAJĄCYCH PROBLEMY Z TARCZYCĄ!) Będzie stanowić ok. 30 % Twojego dziennego zapotrzebowania!
    Codziennie będziesz jadać garść orzechów (pamiętaj, aby były namoczone!), włączysz do diety siemię lniane, dobrą oliwę do sałaty, olej kokosowy (mój ukochany) i awokado, które ubóstwiam!
    Wyrzucisz za to tłuszcze TRANS (sztuczne margaryny) i każdy inny badziew kryjący się w przekąskach.
  7. BIAŁKO jest budulcem wszystkich tkanek w naszych organizmach, ale to nie znaczy, że możesz je jeść bez ograniczeń! Nadmiar białka w diecie obciąża nerki i zakwasza organizm powodując stany zapalne. Z resztą… nie słyszałam jeszcze, aby nadmiar czegokolwiek był zdrowy 😉 Polub pełne białka i błonnika strączki, jedz orzechy (to nie tylko tłuszcz), jadaj rzadziej mięsa na korzyść ryb lub zrezygnuj z mięsa całkowicie.
    Jeśli nie jesteś zawodowym kulturystą, to wystarczy Ci ok. 0,8 – 1 gram białka na kilogram masy ciała. Dzienne zapotrzebowanie dla przeciętnego zjadacza chleba to 10-15% – więc nie martw się.. Na pewno Ci go nie zabraknie w diecie!
    Ja zjadam 50 gram dziennie – przy takiej ilości czuję się dobrze – na codzień pracuję w biurze i wykonuję średnio forsowne ćwiczenia kilka razy w tygodniu. Kiedy biegam, to mimo wszystko zwiększam spożycie węglowodanów, a nie białka.
  8. I teraz najważniejsza informacja!!  BĘDZIESZ JEŚĆ!! Minimum 1500 kcal – zmniejszenia spożycia kalorii spowoduje gromadzenie się tłuszczu w organizmie, który w ten sposób zacznie się bronić! 1500 kcal to ilość, jaką większość z nas spali leżąc i nic nie robiąc!
    Nasz organizm jest precyzyjną konstrukcją przypominającą auto – bez paliwa nie pojedzie za daleko! Im więcej pracujesz, ćwiczysz, itp., tym potrzebujesz większej ilości kalorii!
    Podobają Ci się sylwetki sportowców?? A czy przyszłoby Ci do głowy, że dziennie zjadają tysiące kalorii, a wciąż są “wyrzeźbieni”? No właśnie…
    Pamiętaj tylko, że kaloria kalorii nie jest równa, tzn. inaczej się zachowa organizm, kiedy nakarmisz go tłuszczem z orzechów włoskich, a inaczej, gdy będzie pochodzić ze smażonych we fryturze frytek! Tak jak z autem – na gorszym, zanieczyszczonym paliwie zacznie się psuć.
  9. Nie będę poruszać tematu błonnika, którego dziennie powinniśmy zjadać 30-40 gram, ponieważ jeśli jadamy dużo warzyw oraz gruboziarniste kasze, to ta kwestia jest już załatwiona. Wspomnę tylko, jeśli tego nie wiesz lub zapomniałaś/łeś, że błonnik reguluje pracę jelit, działa jak miotełka usuwając zalegające resztki.

Ufff to był bardzo długi wpis. Mam nadzieję, że tu dotarłaś/łeś i zaczniesz działać 🙂 Czekam na Twoje pytania lub opinię. W czym jeszcze mogę Ci pomóc?

Comments

comments