Warzywny pasztet z ciecierzycy

Święta już za niecały tydzień… Co ma jeść osoba, która nie może tak jak ja jeść glutenu, jajek i nabiału, a przy okazji nie lubi mięsa? Nie pozostaje wiele opcji do dyspozycji…

Barszczyk czerwony – bez uszek
Pierogi z kapustą i grzybami – bez ciasta
Itd, itd…

Zaczęłam więc kombinować co będę jadła przez tych kilka dni.. Wpadłam ostatnio na jakąś zagraniczną stronę, gdzie widziałam pasztet z ciecierzycy z warzywami – 100% bez glutenu i wegańskie! Wpadłam na pomysł, aby przepis trochę urozmaicić i do pasztetu użyć również mąki jaglanej (zazwyczaj robię sama, ale tym razem wyjątkowo zakupiłam ją tutaj) oraz warzyw korzeniowych, uduszonych w sosie pomidorowym. Efekt był zdecydowanie lepszy niż się spodziewałam!

Czego użyłam?

  • ok. 400 gram ugotowanej ciecierzycy (lub podobna ilość z puszki)
  • 1 dużej marchewki, 1 dużej pietruszki, 1 cebuli oraz 1/2 cebuli – wszystko starte na dużych oczkach
  • 1 puszki pomidorów krojonych
  • niewielkiej ilości wody
  • mąki jaglanej (ok. 1,5 – 2 szklanek)
  • przypraw – soli, pieprzu, bazylii, przyprawy curry
  • odrobiny oleju do podsmażenia

Jak zrobiłam?

  • starte warzywa podsmażyłam na odrobinie oleju
  • po ok. 5 minutach dorzuciłam pomidory w puszce i lekko przyprawiłam solą, pieprzem i bazylią
  • gdy wszystko się dusiło przez ok. 10 minut, zmiksowałam ciecierzycę z niewielką ilością wody – powstała gładka masa (musicie dobrać sobie ilość wody do Waszych potrzeb)
  • ciecierzycę przełożyłam do dużej miski, dodałam warzywa, przyprawy i mąkę jaglaną
  • wszystko wymieszałam, aż powstała dość gęsta masa
  • wymieszaną masę przełożyłam do wyłożonej papierem do pieczenia dużej keksówki (pozostało mi trochę masy, którą z powodzeniem usmażyłam jako kotlety!)
  • całość piekłam w 180 stopniach przez godzinę; na ostatnie 10 minut włączyłam termoobieg
  • po  wyjęciu keksówki z piekarnika, pasztecik stygł kilka godzin przed podaniem, dzięki czemu stał się bardziej zwarty i nie rozpadał przy krojeniu.

I to wszystko! 🙂 Zamierzam go zrobić w środę, żeby mieć co jeść na Wigilii 😀

 

Comments

comments