Vege hipokryzja + recenzja

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad tym, dlaczego ludzie przechodzą na wegetarianizm lub weganizm… Jedni tłumaczą to niechęcią do produktów zwierzęcych, inni dla zdrowia i chęci poprawy wyników badań, jeszcze inni nie mogą znieść myśli o tym, jak traktowane są zwierzęta w hodowlach..
Jak to jest u mnie? A no po trochę z każdego… Z jednej strony nie mogę jeść nabiału i jajek (które przyznam, że zawsze baardzo lubiłam), z drugiej nie przepadam za mięsem, z trzeciej.. jeśli zdarzy mi się obejrzeć film z tych wszystkich hodowli, to szczerze odechciewa mi się jeszcze bardziej…

Dlatego tak myślę sobie, po co tworzy się te wszystkie produkty dla wegetarian i wegan, które mają nam przypominać, jak to jest zjeść kawałek sera…
Kupiłam ostatnio taki produkt na bazie soi, uwaga – “o smaku GOUDY”! What the f*** ?! Serio?! Zrobiłam to naprawdę z czystej ciekawości, bo skład tego pseudo sera to istna tablica Mendelejewa… Ale skoro jest popyt, to jest i podaż….
Nie dość, że śmierdzi koszmarnie, to w smaku jest chyba jeszcze gorszy (świadomie nie podaję producenta tego specyfiku, bo może ktoś z Was go lubi? ;))!
Stąd moje pytanie: Skoro świadomie rezygnujemy z produktów mlecznych, jaj oraz mięsa, to po co tego typu produkty?? Czy aż tak bardzo tęsknimy za tym smakiem, ale poczucie winy nie pozwala nam na odrobinę tego “prawdziwego” sera i próbujemy je zagłuszyć tym czymś?

Przyznaję… miewam czasem momenty, że tak bardzo chce mi się sera albo kawałka kurczaka lub ryby, że po prostu muszę je zjeść i żadne poczucie winy mnie nie przekona.. Wychodzę z założenia, że organizm sam daje znać czego potrzebuje, jeśli tylko damy mu szansę.
Nie mam takich odpałów zbyt często, ale jednak czasem się zdarzają.

Jak to jest u Was? Oszukujecie trochę czy nie zdarzają się Wam takie skoki w bok? 🙂

Comments

comments