Trening a siła woli

W końcu! Wybrałam się na pierwszy trening biegowy w tym sezonie. Wiem, że dla wprawionych biegaczy 8km to jak spacer, ale dla osoby takiej, jak ja, kilka miesięcy przerwy zrobiło swoje..Chyba dawno nie byłam w tak kiepskiej formie, bo na prawdę potrzebowałam kilka razy się zatrzymać, aby złapać oddech :O A niby ćwiczyłam w czasie zimy hehehe 😉

Godzinka w plenerze pozwoliła mi uświadomić sobie kilka rzeczy:

  1. Tak, jestem w kiepskiej formie i muszę coś z tym zrobić
  2. Nie, nie mam zbyt silnej woli i nad tym trzeba popracować
  3. O dziwo wróciłam spokojniejsza i przestały mnie denerwować mnie różne rzeczy (to chyba ze zmęczenia)
  4. Cholera… wszystko mnie dzisiaj boli 😛

Uwielbiam słuchać muzyki podczas ćwiczeń czy biegów, ale tym razem bardzo mi przeszkadzała złapać równy oddech, więc męczyłam się niemiłosiernie!
Zawsze puszczam sobie ulubioną płytę albo playlistę i śmigam, ale zauważyłam przy tym też jedną regułę:

Czy też tak macie, że na początku listy jest super? Nogi same niosą, a nagranie są zbyt krótkie? A im bliżej połowy i końca playlisty, tym już bardziej się już dłuży?

Ja tak mam… To straszne… Nie wiem czy to naprawdę forma, a raczej jej brak, do tego doprowadza czy może moja słaba silna wola dochodzi do głosu.. W każdym razie w takich sytuacjach uświadamiam sobie, że często poddaję się w połowie drogi lub gdy już nawet jestem bardzo blisko spełnienia celu. I trening zamiast cieszyć, staje się katorgą…

Niestety należę do tej grupy osób, a jestem zodiakalnym Bliźniakiem, że często zmieniam zdanie, wkurzam się i chciałabym widzieć efekty teraz, już, natychmiast! Albo inaczej: mam cel, ale droga do jego osiągnięcia jest na tyle ciężka, że po prostu odpuszczam, a potem marudzę… I tak w kółko 😛

Jeśli spodziewaliście się motywującego wpisu typu: “No pain, no gain” albo “Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni” to przykro mi..

Chciałam Wam pokazać, że są różne typy ludzi:

  • Jedni, którzy łatwo się poddają i nie wierzą w swoje możliwości, a przez to muszą dwa razy ciężej i dłużej pracować – to JA 😉
  • Drudzy, którzy jak już sobie określą cel, to dążą do niego, mimo wszelkich przeciwności – te osoby podziwiam i zazdroszczę, że sama taka nie jestem.

Często brak mi konsekwencji i łatwo zaprzepaszczam to, co już wypracowałam, więc wciąż zaczynam od początku.. Przykład? Dwa dni jedzenia glutenu, tylko dlatego, że zapragnęłam “NORMALNOŚCI” (cokolwiek to oznacza) i skutki są, jakie są.. Znów muszę wrócić na dobre tory – trudno…

Mamy dwa wyjścia:

  1. Albo musimy wziąć się w garść i zacząć wyznaczać mniejsze, pośrednie cele – takie, które będziemy mogli osiągnąć
  2. Albo się poddać i wciąż narzekać, że innym to jest łatwiej, bo….. i tu milion powodów…

Tak, ostatnio moje wpisy są mało kulinarne – na prawdę brak mi czasu, chęci i pomysłów do gotowania. Lubię jednak popisać sobie o innych rzeczach, równie dla mnie ważnych.

Jeśli macie jakieś przemyślenia, o których chcielibyście pogadać (popisać) to śmiało! Zapraszam na mój FP! 🙂

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *