Poobiedni deser – rzeczywista potrzeba czy poważny problem? cz.2

Czy wciąż borykacie się z ogromną potrzebą zjedzenia czegoś słodkiego, a deser stanowi podstawę codziennego menu? Dziś postaram się przedstawić kolejną przyczynę tego stanu rzeczy.Kiedy pisałam pierwszą część tego artykułu, sama miałam za sobą beznadziejny dzień. Wzięłam sobie swoje własne wskazówki z wpisu (link) do serca i już na drugi dzień zrobiłam tak, jak powinnam.

Jakie mogą być zatem inne powody, że na słowo DESER tak się trzęsiemy?

Za mała podaż kalorii

Przejdę do większych konkretów. Kwestia ilości zjadanych kalorii…

Jesz mało, katujesz się, a waga zamiast spadać zaczyna stać w miejscu lub co gorsze idzie w górę? A gdy już zobaczysz deser to nie możesz się opanować? Znasz to? Ja też 😉

Przez lata walczyłam ze sobą, aby zjadać jak najmniej kalorii, bo bardzo chciałam schudnąć. Efekt? Żaden oprócz, w tym momencie – insulinooporności, problemów hormonalnych i rozregulowanego układu trawiennego.

Dlaczego to piszę? Bo wiele osób, głównie kobiet, tak bardzo boi się kalorii, że zjada ich poniżej minimalnego MINIMUM, które średnio określa się na około 1500kcal. Winne są tu oczywiście kolorowe gazety oferujące nam diety 1200, 1000, 800 i mniej kcal!!!! Najchętniej wpakowałabym tych wszystkich geniuszy do więzienia za takie zbrodnie na kobietach! Wielu dietetyków również, ale tego nawet nie chce mi się komentować…

Co się dzieje gdy jemy za mało? Jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni, nie mamy siły ćwiczyć, odruchowo szukamy słodyczy, a cukier jak pisałam już wyżej – szybko wzrasta i jeszcze szybciej opada i znowu jesteśmy zmęczeni… A w głowie wciąż tylko deser 😉 Błędne koło, z którego nie wiemy jak wyjść, bo wciąż się toczy.

A gdyby tak zwiększyć podaż zjadanych kalorii, to co by się stało? Czy deser byłby potrzebny?

Oczywiste jest, że gdy zaczniemy jeść dwa razy więcej niż wcześniej to od razu przytyjemy, bo organizm, który przez długi czas (lata?) próbował jakoś przetrwać, stara się zmagazynować jeszcze więcej. Gdy tylko damy mu chwilę, sytuacja się unormuje, a my zobaczymy przeróżne, miłe dla oka efekty 🙂

Odzyskamy siły, będziemy jedli na tyle dużo by nie szukać poobiednich zapychaczy, a część z nas nawet schudnie, bo organizm przestanie magazynować. A żeby dobrze funkcjonować potrzebuje odpowiedniej ilości i jakości paliwa – bez niego, tak jak auto, daleko nie zajedzie.

Sen

Mówi się, że sen to najlepszy kosmetyk i coś w tym jest. Odpowiednia ilość snu zapewnia nam dobry wygląd (np. brak podkrążonych oczu), regenerację wszystkich narządów i mięśni, a także brak problemów z koncentracją w ciągu dnia.

Wystarczy kilka nieprzespanych nocy, aby zauważyć problemy z pamięcią, koncentracją, a także obniżoną odporność. Poza tym, zbyt krótki sen zmniejsza wydzielanie hormonów greliny i leptyny, zwiększając jednocześnie apetyt i zaburzając odczuwanie sytości.

Wiem po sobie, że gdy jestem niewyspana, to kręcę się po kuchni i szukam jedzenia, najchętniej czekolady, a wystarczyłoby się zdrzemnąć i chęć podjadania prawdopodobnie zmniejszyłaby się do zera 😉

Jaka jest zatem optymalna ilość snu?

W teorii jest to około 8 godzin. Są osoby, które czują się dobrze przy mniejszej ilości. Z doświadczenie wiem, że przy mniej niż 7 godzinach nieprzerwanego snu czuję się jak wrak samej siebie i jestem niedobra dla otoczenia. Osobiście uważam, ze 7 godzin to minimum, natomiast nie powinno się też przesadzać w drugą stronę. Co ciekawe, naukowcy radzą również, żeby nie odsypiać w weekendy, ponieważ jednorazowy długi sen powoduje syndrom tzw. jet lagu, czyli gwałtownej zmiany strefy czasowej. Czy to prawda? Nie odsypiam więc trudno jest mi powiedzieć.
Sen to kwestia bardzo indywidualna. Jeśli potrzebujecie również drzemki w ciągu dnia i możecie sobie na nią pozwolić, to zachęcam. Z resztą… ja chyba najlepiej śpię przed telewizorem podczas “oglądania” filmów 😀

Stres

Stres jest nieodłącznym elementem naszych czasów. Nie mamy czasu na odpoczynek, pracujemy za dużo, nie potrafimy odpoczywać i wciąż gdzieś gonimy. U jednych powoduje ścisk w żołądku i niemoc jedzenia, u innych wręcz odwrotnie – napadowo obżerają się (głównie niezdrowym fast foodem oraz słodyczami) i tyją.

Jak radzić sobie ze stresem?

To bardzo trudne zadanie (przynajmniej z punktu widzenia osoby, która bardzo wszystkim się przejmuje).
Potrzebujemy czynności, która rozładuje nasze emocje, dla każdego będzie to coś innego:

  • część z nas pójdzie na spacer, pobiegać, pojeździć na rowerze,
  • inna część jak nie walnie porządnie w worek treningowy, to najczęściej rozniesie swojego partnera, dzieci, psa, kota, świnkę morską, itd.
  • jest jeszcze inna część, której wystarczy masaż, wieczór z książką lub dobrym filmem i towarzystwo osób, które potrafią te osoby wyrwać z codziennych obowiązków.

A jeśli już musisz 😉

Upiecz sobie taki tort – bez glutenu, nabiału i białego cukru

tort bezglutenowy z kremem kokosowym

Po co ten cały długi wywód?

Bo wiem, że potrzeba zjedzenia słodyczy skądś się bierze. Cukier jest silnie działającym na nasz mózg narkotykiem i próbuje zagłuszyć pewne problemy, znajdujące się w organizmie.

Osoby, które twierdzą, że jedzą słodycze, bo nie są w stanie bez nich żyć powinny się poważnie zastanowić skąd się biorą pewne zachowania lub potrzeby. Czy na pewno radzą sobie ze stresem w odpowiedni sposób, a może to kwestia tylko i wyłącznie źle zbilansowanej diety.

Uwielbiam słodki smak – owoców, pysznych domowych ciast, czekolady. Czy byłabym człowiekiem – kobietą, gdybym twierdziła inaczej? Nie! Byłabym robocopem, któremu nikt w to nie uwierzy. Miewam lepsze i słabsze dni, ale staram się wyciągać wnioski i nie wariować, gdy czasami się załamuję i zjadam te cholerne ciastka. Trudno! Poboli mnie brzuch, przez dwa dni wszystko będzie ciaśniejsze, ale przez kolejne tygodnie znów będę ogarnięta.

Mam nadzieję, ze trochę Wam pomogłam lub przynajmniej zmobilizuję do wprowadzenia drobnych zmian w swoim życiu. Jeśli macie pytania, zapraszam do kontaktu na moim fanpage’u na facebooku.

Nie jestem dietetykiem, ani żadnym specjalistą w dziedzinie żywienia, ale staram się dbać o swoje zdrowie tak po prostu, więc wybacz jeśli znajdziesz jakieś błędy. Wciąż się uczę i staram się uaktualniać swoją wiedzę :)

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *