Poluzuj szelki i zobacz co się stanie

Usłyszałam ostatnio życzenie, aby dojść do momentu, w którym w końcu poluzuję szelki na jakiś czas i przestanę się zastanawiać nad wszystkim co robię, jem, mówię, itp…

Żyjemy w czasach, w których mamy ogrom możliwości, ale również obowiązków. Gdy przeglądamy konta społecznościowe każdy próbuje nas motywować do ćwiczeń, zdrowego odżywiania i planowania swojego czasu.

Zarządzanie czasem

Co rusz pojawiają się kursy z zarządzania swoim czasem, a na półkach w księgarniach stoi ogrom różnego rodzaju kalendarzy i planerów, które mają nam to ułatwić. Uwiązały nas do siebie również smartfony, tablety i różnego rodzaju aplikacje. Odsetek osób, które potrafią spędzić dzień bez zaglądania do telefonu jest na prawdę znikomy.

Żyjemy w przeświadczeniu, że jeśli nie zaplanujemy naszego dnia na maxa, to nic nie osiągniemy, umierając jako przegrani. I tak ścigamy się każdego dnia, zaciskamy zęby ze zmęczenia, ale próbujemy wykonać plan w 100%. Kto może ćwiczy przed pracą, szybki prysznic, perfekcyjna stylizacja (u panów idealnie zadbana broda). Potem mega zdrowe śniadanie z superfoodsów z modnym mlekiem bez laktozy, popakowane posiłki z wyliczonym makro. W pracy oczywiście na pełnych obrotach, po pracy zakupy, trening, obowiązki domowe i oczywiście czas na swój osobisty rozwój – kursy, języki, a przydałoby się jeszcze spędzić czas z rodziną i znajomymi. Przed snem przygotowujemy oczywiście pudełka na następny dzień.

86400 sekund

Doba to tylko i aż 24 godziny – zakładając, że śpimy 8 godzin, na pracę poświęcamy przeciętnie 8-10 godzin (z dojazdami – nie mówimy tu o nadgodzinach). Powinno nam pozostać 6-8 godzin „wolnego czasu”  – jeśli chodzimy na siłownię znika nam co najmniej 1-2 godzin na dojazd, trening, prysznic, itp. Przygotowanie posiłków na kolejny dzień to przeciętnie 1 godzina pracy w kuchni. Gdy wszystko jest gotowe trzeba trochę ogarnąć podstawowe sprzątanie, pranie… Choć oczy powoli zaczynają nam się kleić i zaczynamy ziewać, siadamy do wykupionego kursu, który zmieni nasze życie i pozwoli jeszcze lepiej zarządzać czasem (Tylko którym??? Chyba tym po spaniu i pracy). Przydałoby się jeszcze powtórzyć słówka z języka obcego, którego się uczymy dodatkowo, bo przecież jeden język obcy nam nie wystarcza.

W rzeczywistości rzadko kiedy ktoś śpi 8 godzin – najczęściej dużo mniej, ponieważ nie ma czasu, bo tyle rzeczy jest do zrobienia.

Pęd za karierą spowodował, że nie umiemy odpoczywać i szukać przyjemności w najprostszych rzeczach, jak np. obejrzenie filmu z ukochaną osobą. Jak już oglądamy telewizję (choć kto to robi, przecież zabiera tylko cenny czas), staramy się w tym czasie zrobić coś jeszcze – poprasować, posprzątać, wskoczyć na rowerek stacjonarny.

Kiedy w końcu nadejdzie piątek?

Żyjemy tak od poniedziałku do piątku, marząc o odespaniu tego w weekend, ale leniuchowanie w łóżku jest przecież dla mięczaków więc planujemy milion aktywności, aby nadrobić to, czego nie zrobiliśmy w ciągu tygodnia. Może czas pomyśleć o kolejnym kursie z planowania czasu, skoro wciąż się nie wyrabiamy z rzeczami.

Cudem będzie jeśli w weekend nie rzucimy wszystkiego w cholerę – diety, ćwiczeń, obowiązków… Jako gatunek mamy jakąś dziwną przypadłość do autodestrukcji i masochizmu – narzucamy sobie zbyt wiele rzeczy, wymagamy często więcej niż mamy możliwości i często odpuszczamy zdołowani jeszcze bardziej, że nic nie osiągnęliśmy…

Luźne szelki

A gdyby tak poluzować szelki i trochę odpuścić? Czy prasowanie nie może poczekać? Zarastam już kurzem czy jeszcze obleci? Czy ten trening 5 razy w tygodniu jest na prawdę taki konieczny? Może 3 wystarczą? Czy muszę się uczyć codziennie, nawet jak nie mam na to totalnie siły? Gdzie w tym całym szaleństwie czas dla bliskich? Zauważ, że w tym wszystkim często jest tylko ja, ja i ja – ćwiczenia, nauka, rozwój osobisty. Choć to bardzo ważne żeby mieć coś swojego, zapominamy trochę o najbliższych, bo brakuje czasu żeby się spotkać i porozmawiać. Spotkania zastępowane są zdjęciami na portalach, lajkami czy krótkimi filmikami.

Tęsknię za czasami, w których żeby spotkać przyjaciela wystarczyło zadzwonić i kilkadziesiąt minut później już się widzieliśmy. Teraz planujemy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. To smutne, ale takie są realia – liczba obowiązków nas przytłacza.

A gdyby tak rzucić to wszystko i przeprowadzić się w Bieszczady?

P.S.

W sytuacji gdy pojawiają się dzieci robi się jeszcze trudniej. Cały świat wywraca się do góry nogami. Ciężko czasem zaplanować jeden dzień, a co dopiero najbliższe tygodnie! Gdy to tego robimy kursy, studia, bo tego wymaga nasza praca lub chcemy zmienić pracę zaczyna się jazda bez trzymanki! W takich wypadkach rzeczywiście potrzebujemy usiąść i zacząć planować (przynajmniej bardzo ogólnie), a także zacząć się dzielić obowiązkami z rodziną. Wszystko jest do zrobienia, ale wymaga większego wysiłku i konsekwencji.

Wtedy rzeczywiście należy przestać marudzić i pogodzić się z sytuacją, bo przez dłuższy czas będzie ciężko. Ale po każdej burzy wychodzi słońce. I tego się trzymajmy 🙂

 

Comments

comments

Jedno przemyślenie nt. „Poluzuj szelki i zobacz co się stanie”

  1. Święte słowa ,ten dzisiajeszy pęd życia codziennego powoduje ,że na odpoczynek „szkoda czasu” , nie umiemy wypoczywać !!!!! Jest to błędne myślenie ……

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *