Idź na spacer i…. zmień swoje życie. To prostsze niż myślisz!

Idź na spacer i zmień swoje życie. To na prawdę proste, tylko otwórz się na zmiany! Brzmi jak kolejny artykuł o magicznej pigułce? Przeczytaj do końca i koniecznie daj znać!

Parę miesięcy temu ze względu na problemy z insulinoopornością i wysokim kortyzolem podjęłam wyzwanie o zmianie diety. Odstawiłam alergeny, które powodowały różne problemy, zastosowałam specjalnie dobrane suplementy i trzymałam się cholernie mocno swoich postanowień. Pierwszy raz w życiu byłam konsekwentna aż do bólu. Ponad 4 miesiące diety i ćwiczeń dały mi to, czego pragnęłam – normalnych wyników. Było tylko jedno ale, które nurtowało mnie od samego początku – CO DALEJ? Czy już o końca życia miałabym być na ścisłej diecie? Czy będę mogła pozwolić sobie na przysłowiowego czita? Co miałoby nim być?

W takich momentach zastanawiałam się czy moje zdrowie nie wróci kosztem hmmm… zaburzeń odżywiania. Czy nie wpadnę w ortoreksję? Choć pogodziłam się z myślą, że wielu produktów nie zjem przez długi czas, to myśl o zaburzeniach wciąż siedziała z tyłu głowy.

Życie w bólu

No dobra… Wyniki się poprawiły, ale było wciąż duże ale. Praca siedząca, codzienne wstawanie po godzinie 5 i w miarę regularne treningi dobijały mój kręgosłup i biodra do tego stopnia, że żyłam w ciągłym bólu.

Nie mogłam wysiedzieć, nie mogłam leżeć. Noc spędzałam z poduszką pod kolanami oraz dwoma jaśkami pod łokciami żeby jakoś dotrwać do rana. Mam tylko 28 lat, a czuję się gorzej niż moja babcia! Makabra…

Myślałam już o wizycie o fizjoterapeuty, zabiegach lub po prostu o zwiększeniu ilości treningów. Przecież byłam aktywna – czemu czuję się gorzej niż wcześniej???

I wtedy trafiłam w sieci na ludzi, którzy gadają do rzeczy i znaleźli balans w życiu. Postanowiłam też dać sobie szansę. Postanowiłam…. chodzić.

W telefonie mam wbudowany krokomierz, dlatego pilnowałam się żeby zawsze był ze mną. Musiałam określić z jakiego poziomu startuję. Moja średnia aktywność wynosiła maksymalnie 5000 kroków (posiadając psa). Dramat – przecież ćwiczę 3 razy w tygodniu!

Przejrzałam historię aktywności – za czasów prowadzenia zajęć tańca oraz Zumby moja średnia aktywność w tygodniu wynosiła 7000, 12000 lub 19000 kroków + zajęcia. Różnica? Ogromna!

No dobra… lecimy z tym chodzeniem

Zaczęłam się pilnować. Codziennie rano idę około 10 minut na przystanek. W pracy staram się co godzinę wstać i się po prostu przejść. Po powrocie idę znowu 10 minut do domu (choć do tej pory starałam się łapać autobus). Licznik do godziny 16 pokazuje zwykle około 3500 kroków.

Poszłam dalej – po pracy wchodzę na swoje 4 piętro zamiast jechać windą. Mimo zmęczenia i niezłego głodu łapię psa i idziemy na spacer dłuższy niż wokół najbliższej górki. Muszę przyznać, że z naszej winy pies też się rozleniwił. Teraz idziemy na minimum 20-30 minut, czasem na 50 gdy nie padam całkowicie z głodu. Po powrocie licznik pokazuje już około 7000 kroków. Wciąż nie osiągam zalecanego 10 000 kroków, ale spokojnie. Przede mną jeszcze trochę kroków.

Ogarniam dom, robię obiad do pracy na następny dzień, włączam tv tylko na czas posiłku, czekam na męża, karmię go, a następnie mimo ostatnich mrozów ubieramy ciepłe gacie i po prostu idziemy. Wybieramy trasę dobrze oświetloną i tuptamy przez około godzinę lub dłużej, gdy jest czas.

codzienny spacer

Bilans zysków i strat?

  • Mamy mniej czasu na wieczorne seriale na Netflixie
  • Mniej się stresuję
  • Nie wkurzają mnie rzeczy, które do tej pory irytowały do bólu
  • Mniej marudzę
  • Bardziej doceniam czas, który spędzam z najbliższymi
  • Spędzam więcej wartościowego czasu z mężem i psiakiem
  • Mam dużo więcej energii
  • PRZESTAJĄ DOSKWIERAĆ MI PLECY I BIODRA, dzięki czemu lepiej śpię
  • Schudłam, choć od listopada wymiary stały jak zaklęte, mimo wszelkich starań!

Co więcej. Wyluzowałam jeśli chodzi o jedzenie. To nie tak, że rzuciłam się na wszystko co zakazane, ale pozwoliłam sobie na kilka odstępstw – było cudownie, nie wybuchła bomba atomowa, przeżyłam…

Przestałam się zastanawiać czy nie jem przypadkiem za dużo tłuszczu lub białka. Nie odliczam, nie wymierzam… Cieszę się posiłkami, a jak zjem troszkę więcej? Trudno – wychodzę swoje, a może znajdę też czas na trening.

Treningi znów zaczęły sprawiać więcej przyjemności. Nie robię ich na siłę – wciąż robię 2-3 w tygodniu.

Zaczęłam więcej czasu poświęcać na bloga – stworzyłam dla niego konto na Instagramie. Uczę się robić co raz lepsze zdjęcia. Myślę nad nowymi przepisami.

Mam tyle sił, że obawiam się czy nagle nie zacznę robić ZA DUŻO. Ale jak można nie wycisnąć z dnia tyle, ile się da, gdy energia mnie rozpiera? Co więcej wciąż chodzimy spać koło godziny 22 lub wcześniej, a jestem w stanie ogarnąć więcej niż kilka miesięcy temu!

Pomyśleć, że pomógł codzienny spacer

Ty też spróbuj….nie pożałujesz.

Czasem jest tak, że szukamy powodów naszego złego nastroju, obwiniamy hormony, dietę, pracę i jeszcze wiele innych czynników. Owszem… często czynniki zdrowotne przeszkadzają nam, aby odzyskać zdrowie, ale…Narzekamy, wynajdujemy kolejne wymówki, sami się stopujemy, a wystarczy po prostu IŚĆ NA SPACER i oczyścić umysł. 10, 20, 30 minut lub więcej to tak na prawdę UŁAMEK naszego dnia, a może wiele zmienić. Jeśli chcesz to zorganizujesz swój czas po to, aby wyjść na dwór, bo nie ma nic lepszego niż kontakt z naturą.

Prawda jest taka, że mimo tych kilku krótkich treningów w tygodniu ruszamy się za mało. Tak po prostu. Nie mówię o fikuśnych dyscyplinach tylko o podstawowym ruchu. Siedzimy dużo, wszędzie jeździmy autem (nawet na siłownię dojeżdżamy autem), a tak na prawdę w ogóle się nie ruszamy.

Nie wmawiaj sobie, że nie masz czasu, gdy dziennie spędzasz 2 godziny przed telewizorem lub przeglądając Fejsbuka. Obejrzyj 1 odcinek serialu i po prostu idź! Serial nie ucieknie, odkurzanie też nie. Weź najbliższych na spacer. Niech to będzie Wasz nowy rytuał.

Zmienisz się, zmienią się Twoje relacje z najbliższymi, będziesz szczęśliwszy/szczęśliwsza. Czy nie o to chodzi w życiu?

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *