Gdy zwykła dieta nie pomaga – wciąż wysoki kortyzol

Hej! Czujecie czasem, że pomimo stosowania tzw. zdrowej diety, wciąż coś jest nie tak, a wyniki się nie poprawiają?

Od wielu już miesięcy jestem na diecie Paleo. Przeszłam wersję wysokotłuszczową, a od kilku miesięcy zmieniłyśmy z Esterą strategię i poszłyśmy w drugą stronę – nie za dużo białka i tłuszczu, a bardzo dużo owoców i warzyw. Choć przez chwilę widziałam duże zmiany w składzie ciała, to od jakiegoś czasu wszystko wróciło „do normy”, a hormony wciąż szaleją. Wśród hormonów, o które martwię się najbardziej są insulina, a przede wszystkim kortyzol.

Ten straszny kortyzol

Kortyzol jest tak zwanym hormonem stresu, który aktywizuje się w sytuacjach stresowych dla organizmu, jak na przykład praca, ciężki trening czy długotrwałe niskokaloryczne diety. Do niedawna nie wiedziałam, że na jego poziom wpływają również alergie pokarmowe. Co ważne, długo utrzymujący się zbyt wysoki poziom kortyzolu negatywnie wpływa na pozostałe hormony, a także układ nerwowy. Prawdopodobnie to przez niego mam insulinooporność.

Ponad 2 lata temu robiłam testy na nietolerancje pokarmowe – w tamtym czasie wyszło mi aż 49 produktów, których nie toleruję. Wśród „najgorszych” alergenów były:

  • jajka,
  • wszystkie zboża glutenowe oraz
  • cały nabiał

Poza tym:

  • pomidory,
  • kurczak,
  • łosoś
  • kukurydza
  • ryż
  • pieprz czarny
  • mięta

W tamtym okresie stwierdziłam, że skoro nie mam gwałtownych reakcji na jajka, nie wyrzucam ich z diety, bo ubóstwiam je ponad wszystko inne. Problem polega na tym, że nietolerancje pokarmowe biorą się z zaburzeń flory jelitowej, dlatego jeśli jemy dany alergen, ale nie odczuwamy efektów ubocznych, wcale nie oznacza, że wszystko jest w porządku.

Obniżyć kortyzol – 3-tygodniowe wyzwanie

Za jakiś czas czeka mnie pełna diagnostyka na oddziale endokrynologii, ale na ten moment Estera rzuciła mi wyzwanie bardzo ścisłej diety z wykluczeniem alergenów. Ma ona spowodować rozpoczęcie odnowy jelit, które swoją drogą wciąż bardzo źle reagują na choćby pół kromki chleba żytniego czy łyżkę jogurtu, a także obniżenie poziomu kortyzolu – na ten moment przekroczonego dwukrotnie.

Przez 3 tygodnie nie dzióbnę nawet kawałka chleba, łyżeczki ryżu czy plasterka sera. Zawekowałam zakupione niedawno pomidory. Po tym czasie powtórzę badania i sprawdzę co się zmieni. Po cichu liczę, że i regularne ćwiczenia w końcu przyniosą efekty wizualne, a nie tylko kondycyjne 😉

Na zdjęciu sałatka z gęsiną we wrocławskiej pizzerii Tutti Santi 🙂

Trzymajcie za mnie kciuki, bo mimo wszystko nie będzie łatwo! Już niedługo zdam relację jak mi poszło 😉

P.S. Jeśli widzicie u siebie podobne efekty diet, pamiętajcie, aby samodzielnie nie bawić się w dietetyka tylko udać się do specjalisty!

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *