Nie ćwiczę na siłowni. Czy coś jest ze mną nie tak?

Zdrowy styl życia jest ostatnio ogromnie modny. Spoglądając na fejsbukowe i instagramowe zdjęcia łatwo można stwierdzić, że przynajmniej co druga osoba chodzi na siłownię lub ćwiczy z Ewą Chodakowską. Druga połowa zajmuje się układaniem diet i konsultacjami online.

Zacznę od tego, że dzisiejszy wpis to nie hipokryzja – żeby nie było – sama zdrowo się odżywiam i ruszam po to, aby zniwelować błędy swojej młodości lub po prostu problemy zdrowotne. Mam jednak wrażenie, że jeśli nie zaczynam swojego dnia od treningu (najlepiej na modnej siłowni w najnowszym zestawie od „najki”), nie mam zaplanowanego co do godziny swojego tygodnia, to coś ze mną jest nie tak.

Jeszcze niedawno większość tych osób najbardziej lubiła spędzać czas na kanapie, pogryzając niezbyt zdrowe jedzenie – teraz? – nie mogą żyć bez ćwiczeń.

Co lepsze… mnóstwo w internecie jest trenerów – motywatorów. Ok, są osoby, które piszą coś fajnego, ale większość wmawia nam, że jeśli nie dajemy z siebie 100% to jesteśmy beznadziejni.

Typowy dzień większości tych motywatorów wygląda następująco:

  • Poranek? Musisz zaczynać uśmiechem.
  • Śniadanie? Koniecznie owsianka z jagodami goji, choć ostatnio wszyscy zaczynają się przestawiać na białkowo-tłuszczowe propozycje.
  • Posiłki na cały dzień? Oczywiście przygotowanych 5 pudełek wieczór wcześniej.
    Anegdota z życia codziennego – siedzimy, czekamy na film.. Obok dwie kobiety jedzą jakieś grillowane warzywa z kurczakiem i rozmowa „Widziałaś jaki obiad zjadłam? Taki mały, że prawie nic, ale w ogóle mi się nie chce jeść! – no widziałam! To dobrze, że nie jesteś głodna. – Ale wiesz… Mijają już 3 godziny i muszę coś zjeść” – Przecież jak nie będę jeść 5 posiłków to umrę, mój metabolizm spowolni do zera, a mięśnie same się zjedzą.. O ilości posiłków pisałam tutaj.
  • Plan na resztę dnia? Trening (pewnie pompowanie pośladków lub barków), zdjęcie na insta (z milionem hashtagów), posiłek potreningowy (najczęściej otagowane białko z logo sklepu, w którym zostało kupione) i praca z podopiecznymi – sporo jest takich agentów, którzy pracują tylko online i nie umawiają się na treningi personalne (jeśli pracują z trenerem z innego miasta, to jest to zrozumiałe). Wygodne, prawda? Wystarczy poświęcić trochę czasu na przygotowanie różnych zestawów ćwiczeń i posiłków i po prostu wysłać mailem. Efekt? Mnóstwo czasu dla siebie.

Moje ulubione hasła z „internetów” to:

  • 100% albo nic – mhmmm, czyli jeśli nie mam totalnie sił i wykonam dużo lżejszy trening lub go w ogóle nie zrobię i pójdę spać, bo zwala mnie z nóg, to znaczy, że jestem cieniasem, który się poddaje. Serio??? Każdy z nas jest totalnie różny: walcząc z niedoczynnością tarczycy lub insulinoopornością, czasami lepszym rozwiązaniem jest popołudniowa drzemka / spacer / lekki streching / ćwiczenia oddechowe / niż trening na siłę. Rozróżnijmy jednak lenistwo lub nienawiść do ćwiczeń od braku sił 😉
  • rok 2017 będzie moim rokiem! Przepraszam bardzo… a czyim jak nie Twoim? Każdy musi codziennie pracować, sprzątać, jeść, spotykać się ze znajomymi, itd. więc tak czy siak jest to Twój dzień, Twój rok! Przestańmy narzucać sobie nierealne cele, którym nie damy rady sprostać! Nie każdy chce i musi podbijać świat.
  • smak potrawy SZTOS! Forma SZTOS! – Może mi ktoś w ogóle wytłumaczyć co to znaczy?

Kolejna rzecz – POCZUCIE WARTOŚCI

Wokół słychać opinie, że kobiety (mężczyzn to również dotyczy), które ćwiczą na siłowni są pewniejsze siebie, znają swoją wartość, mają pasję (bo przecież nie ma innych rzeczy, którymi można się pasjonować 😉 ), itd.

Fakt

Ćwiczenia na siłowni niesamowicie kształtują sylwetkę, ale…

Uwaga!

Te same kobiety, które to mówią za chwilę pokazują swoje zdjęcia w bieliźnie i zaczynają pisać o swojej formie, która jest już niezła, ale muszą jeszcze poprawić to czy tamto żeby sylwetka była bardziej proporcjonalna. Nie wiem czy zauważyliście, ale zawsze mają jakieś ALE – pośladki za małe, udo za duże, plecy jeszcze za słabe, itd…Czy przypadkiem nie nazywa się to KOMPLEKS?

WAŻNE – pokazywanie zdjęć byłych anorektyczek, które teraz mają silne, umięśnione ciała. Wiecie jaka jest między nimi różnica (oprócz tego, że zaczynają jeść?) Żadna! Wciąż MUSZĄ kontrolować swoje ciało, tylko teraz trochę inaczej niż wcześniej. Czy to na pewno dobre, że podziwiamy te dziewczyny? Przeżyły, ale ich psychika nie została uzdrowiona.

Czy jeśli nie ćwiczę na siłowni, ale lubię inne formy ruchu, np. orbitrek, bieganie, rower, TRX, pilates, joga, tenis, itd. i ćwiczę dla utrzymania zdrowej sylwetki, która mieści się w ulubione spodnie czy sukienkę, ale nie walczę o większy/mniejszy obwód którejś partii ciała to coś ze mną jest nie tak?

NIE! Błagam! Trochę luzu! Mam wrażenie, że globalnie popadamy ze skrajności w skrajność i nie ma nic pomiędzy…

Ćwiczenia i zdrowe żywienie są MEGA ważne, ale przestańmy się na siłę spinać – powoli, do przodu małymi krokami – nie rzucajmy się na zdrowy styl życia jak szczerbaty na suchary, bo wyjdzie nam to bokiem lub po tygodniu odpuścimy. A jeśli już ćwiczycie i sprawia Wam to przyjemność – czy na prawdę cały świat musi wiedzieć o tym, że właśnie wykonaliście trening życia? Czy ten trening był dla poprawy samopoczucia czy po to, aby zdobyć nowe lajki na portalach społecznościowych? Bo jeśli do tego drugiego to i bez ćwiczeń można fajne zdjęcie zrobić 😉

Pamiętajmy, że są też osoby, które nie ćwiczą, bo nie lubią (albo ćwiczą i się nie chwalą), ale cieszą się życiem w inny sposób (bo istnieje życie poza ćwiczeniami) – są pewne siebie, inteligentne, zabawne i uwielbiają się bawić, nie robiąc tego pod publikę.

Czy to powoli wymarły gatunek?

Czas pokaże…

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *